czwartek, 12 sierpnia 2010

Akcja w Międzyrzecu Podlaskim!


Członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej "Stołpno" w Międzyrzecu Podlaskim przenieśli na cmentarz pierwsze macewy odzyskane w ramach programu. 


Kilkadziesiąt drobnych fragmentów przeleżało parę lat na jednym z międzyrzeckich podwórek - wcześniej zostały zebrane z pola w okolicach strzelnicy. Właściciel podwórza szukał kamieni do skalniaka, ale szybko zorientował się, że przywiózł ze sobą fragmenty nagrobków.  Macewy, ułożone wcześniej pod ścianą szopy, są już na międzyrzeckim kirkucie, podobnie jak kilkanaście innych fragmentów, zebranych z leśnej drogi. Siedmiokilometrowa szeroka ścieżka została na rozkaz Niemców ubita z macew i fragmentów zburzonej międzyrzekiej synagogi (stąd jej potoczna nazwa - ceglanka). Prace na tej drodze miały bardziej symboliczny charakter - niemożliwe jest oczyszczenie całej drogi, nie wiadomo, w których miejscach są macewy,  a w których - tylko cegły. Zebraliśmy więc te najbardziej widoczne i największe kawałki z początkowego odcinka. Równocześnie trwa tam akcja informacyjna i mamy nadzieję, że kolejne macewy wrócą na cmentarz. 











dokumentacja



czwartek, 15 lipca 2010

Wodzisław Śląski

Grzegorz Meisel z wodzisławskiego Stowarzyszenia "Jerusza-Dziedzictwo" przyjechał na spotkanie w będzińskiej Fundacji "Brama Cukermana" opowiedzieć o swoim miasteczku. Wodzisław Śląski przed wojną nosił nazwę Loslau i szczególnie silne wpływy miała tu endecja. Po wygranym przez Polskę plebiscycie niemal wszyscy wodzisławscy Żydzi wyjechali czując, że nie ma dla nich tam miejsca. W latach 50-tych wodzisławski cmentarz żydowski został doszczętnie rozebrany z macew (które posłużyły m.in.do budowy dróg), kości pochowanych tam Żydów zepchnięto do dołu wykopanego przed bramą i zalano asfaltem, a na ich miejscu pochowano radzieckich żołnierzy, poległych w czasie wojny i spoczywających dotąd na wodzisławskim rynku. Cmentarz radziecki istnieje do dziś, do dziś też żydowscy wodzisławianie spoczywają przed bramą, w miejscu, gdzie obecnie jest niewielki parking. "Jerusza", założona przez mieszkańców Wodzisławia i do nich kierująca swoje działania, powstała po to, by dopominać się o pamięć po żydowskich sąsiadach. To trudne zadanie i żmudna, wymagająca niezwykłej delikatności i uporu praca. Jednym z celów Jeruszy jest postawienie na wspomnianym parkingu pomnika, upamiętniającego pochowanych pod nim ludzi. 

Jednak nie o sam pomnik tutaj chodzi – ten można było już postawić dawno wspierając się dotacją z Unii Europejskiej. Bardziej zależy nam na tym, by sami mieszkańcy pod wpływem refleksji ufundowali ten pomnik. By wyrażał on pewnego rodzaju przemianę w mentalności, która doprowadziła do tego, że prawie nikt już nie pamiętał o kirkucie, ani o miejscowych Żydach"  -  piszą na stronie www.jerusza.org twórcy stowarzyszenia.














poniżej - dwie odnalezione to dej pory macewy z wodzisławskiego cmentarza żydowskiego, obecnie znajdują się w tamtejszym muzeum





Dokumentacja w Kocku

Kock ma już swoją własną historię powrotu macew. Jakiś czas temu Paweł Szczotka, nauczyciel historii w kockim gimnazjum, poprosił swoich uczniów o pomoc przy przenoszeniu macew na lokalny cmentarz żydowski. Odnalazło się wówczas i wróciło na kirkut około 10 nagrobków. Na razie stoją oparte  drzewa, Paweł zastanawia się nad możliwością zbudowania dla nich lapidarium. Program Edukacyjny w tym przypadku jest więc kontynuacją tego, co już się w Kocku zadziało - mamy nadzieję, że odnajdą się kolejne macewy i będzie je można na stałe zabezpieczyć na cmentarzu. Historia samego kirkutu jest z resztą niezwykle ciekawa. Za PRLu jego teren zalesiono - teraz przypomina  dziki park, gdzieniegdzie tylko spod liści wystają macewy, na niektórych zachowały się wciąż ślady polichromii. Kilkanaście lat temu ktoś - podobno Żyd z Ameryki, którego krewni pochowani są na kockim kirkucie, ufundował ogrodzenie i klucze do bramy przekazał gospodarzowi, którego dom sąsiaduje z cmentarzem. Kocki Program Edukacyjny koordynują, we współpracy z Pawłem Szczotką,  Kinga Kulik i Sylwia Dmowska, które m.in. zbudowały z kocką młodzieżą makietę ich miasteczka.























niedziela, 13 czerwca 2010

Milejczyce-dokumentacja

Do Milejczyc dotarliśmy dzięki wspólnym przyjaciołom z siemiatyckiego Stowarzyszenia Bioregion. 
Monika Bałut, kierownik milejczyckiego Gminnego Ośrodka Kultury, mieszka tu od urodzenia i od dłuższego czasu interesuje się wielokulturową historią swojego miasteczka. 

W Milejczycach stoi pusta synagoga - do 1989 roku pełniła rolę Domu Kultury. Na milejczyckim cmentarzu znajduje się dziś tylko kilka macew, wiadomo też o tej wmurowanej w fundament poniemieckiej stajni i o innej, znalezionej po wojnie w polu i znajdującej się dziś na prywatnej posesji (właściciele ogrodu zgodzili się na wykonanie zdjęcia i udział w projekcie).

Podczas wizyty w Milejczycach spotkaliśmy się w Wójtem Gminy Milejczyce, Panem Ananiaszem Sawickim,  oraz dyrektorką Gminnego Ośrodka Upowszechniania Kultury w Nurcu, Panią  Ireną Janoszuk (Nurzec Stacja leży w promieniu paru kilometrów od Milejczyc). Na spotkanie przyszło też kilka mieszkanek Milejczyc - Pani Zinaida opowiadała o milejczyckich Żydach, których zapamiętała z dzieciństwa.

Po spotkaniu Marcin Dudek-Lewin sprawdził, gdzie znajdowały się oryginalne granice cmentarza żydowskiego i wstępnie wyznaczył miejsce, gdzie będą ustawiane odzyskane macewy. Dzięki energii Moniki Bałut wstępną chęć pomocy w programie zaoferowali księża - katolicki i prawosławny. Zgodzili się dać ogłoszenie podczas mszy i poprzeć nasze działania. 

Spotkanie w Gminnym Ośrodku Kultury




Synagoga w Milejczycach


Graffiti wykonane przez milejczyckie dzieci, podkreślające wielokulturową historię miasteczka


Milejczycki cmentarz żydowski






Macewa wmurowana w ścianę poniemieckiej stajni



Macewa w skalniaku


Odnalezione w gabinecie dentystycznym kartkówki milejczyckich uczniów - w tym uczniów pochodzenia żydowskiego. Kartkówek nigdy nie sprawdzono, były ukryte w futrynie okna.




Międzyrzec Podlaski - dokumentaja

Ochotnicza Straż Pożarna "Stołpno" jako jedna z pierwszych dołączyła do naszego programu. Międzyrzeccy strażacy od kilku lat prowadza działania edukacyjne, przywracające pamięć o tamtejszej społeczności żydowskiej - poznaliśmy się, gdy brali udział w realizowanym przez Towarzystwo Inicjatyw Twórczych "ę" wspólnie z Fundacją Batorego Programie "Dla Tolerancji".

W Międzyrzecu Podlaskim znajduje się ok 7-kilometrowa droga leśna, zbudowana przez Niemców z macew i cegieł ze zburzonej synagogi. Dowiedzieliśmy się również o kilkunastu macewach na prywatnej posesji - kilka lat temu jeden z mieszkańców Międzyrzeca znalazł je w polu nieopodal strzelnicy. 





                      



Łukasz Baksik dokumentuje



Warsztat powrotu macewy

28 i 29 kwietnia 2010r. spotkaliśmy się w Warszawie z przedstawicielami czterech miejscowości, które biorą udział w Programie Edukacyjnym. Opowiedzieliśmy o idei Programu i spotkaliśmy się z Janem Jagielskim z Żydowskiego Instytutu Historycznego, który mówił o tym, jakie pytania o trudności wiążą się z procesem powrotu macew na cmentarze żydowskie. Mike Urbaniak z Fundacji Uptown opowiedział o idei projektu "Macewy Codziennego Użytku". Łukasz Baksik, autor zdjęć, pokazał swoje fotografie.
Drugą część warsztatu poświęciliśmy na przyjrzenie się konkretnym miejscowościom, w których będą realizowane nasze działania - ich przedstawiciele opowiadali o żydowskiej przeszłości swoich miast i działaniach wokół pamięci, które były tam do tej pory podejmowane.
W spotkaniu wziął udział Marcin Dudek-Lewin z Komisji Rabinicznej do spraw Cmentarzy. Marcin współpracuje z nami przy tworzeniu poszczególnych instrukcji, decyduje o miejscach, w które będą odnoszone macewy, pomaga opracować sposoby, w jakie będą - zgodnie z zasadami religijnymi, umieszczane na cmentarzach i zabezpieczane. 

Marta Białek-Graczyk opowiada o "ę"

spotkanie z Janem Jagielskim

drugi dzień warsztatów - spotkanie w księgarnio-kawiarni Serenissima